22.12.2013, SUCRE – BOLIWIA

Pokój Waszym sercom!

Poproszono mnie bym napisała kilka wspomnień na temat Liceum Ogólnokształcącego w Gryfowie Śląskim , którego jestem absolwentką.

Zacznę pewnie dość nietypowo. Jestem Siostrą zakonnąJ  pracującą obecnie na misjach w Ameryce Południowej, a dokładnie w Boliwii (do połowy stycznia, a później w Paragwaju, zapraszam J)

Moja historia powołania, dojrzewania do podejmowania życiowych decyzji,  nie da się ukryć, że ma swój początek w czasie gdy uczęszczałam do liceum. Jest to wyjątkowy okres.  Z jednej strony jeszcze troszkę beztroski, ale z drugiej dający w jakimś stopniu przedsmak życia dorosłego. Na pewno w tym czasie najbardziej intensywnie kształtuje się  charakter, wartości, poczucie własnej godności, hart ducha, siła woli. Przeżywa się zderzenie z wieloma „pokusami” takimi jak: utrata własnego „ja”, własnego zdania na rzecz  grupy, chęć bycia takim jak wszyscy, dostępność używek, wstyd z powodu statusu społecznego rodziców, wiary i związanych z tym praktyk religijnych, poglądów itd…

Osoby konkretne i z poukładanym choć nieco światopoglądzie, mające wartości, wyznaczone cele , mogą liczyć na wsparcie i doping od grona pedagogicznego.

W latach mojej nauki nauczycielem chemii był „słynny postrach uczniów” pan Marianiuk. Pewnie wielu z Was o nim słyszało, tak więc co semestr była dość spora! grupa uczniów zagrożonych z chemii ( nie zawsze wynikało to z rzeczywistego  braku wiedzy,  ale z paraliżu i pustki, które pojawiały się w obecności P. Marianiuka).  W gronie zagrożonych pojawiłam się również ja, ale oprócz chemii zawaliłam angielski ,ale to  z całkowitego mojego lenistwa i ignorancji. Doszło do tego, że w jednym dniu miałam poprawiać oba przedmioty.  Postanowiłam, że na jeden z nich nie pójdę, bo nie zdążyłam się nauczyć wszystkiego. Wybrałam oczywiście angielski, przecież chemii nie można było lekceważyć. Może to dziwne, ale ja nigdy nie uciekałam z lekcji, nie wiedząc, co ze sobą zrobić przez godzinę poszłam do drugiego budynku, „kurnika” i tam siedząc spokojnie powtarzałam chemię, aż tu nagle z klasy na przeciwko wychodzi p.Marianiuk , myślałam, że umrę:

-Co ty tu robisz?, jaką masz teraz lekcje?

-angielski

-nie powinnaś być na zajęciach?proszę ze mną do dyrektorki (P.Janas była wtedy wicedyrektorem i moją wychowawczynią z matczynym sercem)

Zdziwienie było wielkie, że uciekłam . Szczerze opowiedziałam o przyczynie i z pomocą wychowawczyni udało mi się wszystko wyprowadzić na prostąJ. Dostrzegać człowieka w drugim, to bardzo ważne, nie tylko uczeń, nauczyciel, woźny, sprzątaczka, ale DRUGI CZLOWIEK. Widzieć go w pełni, nie tylko wygląd zewnętrzny, ubiór, zdolności, intelekt, majętność, ale CZŁOWIEKA – duch i ciało.

Czas liceum to nie tylko zdobywanie wiedzy, rozwoju intelektualnego, ale kształtowanie osobowości, charakteru, wartości itd…, jak wspomniałam na samym początku. Nie chce przez to powiedzieć, że nie należy się uczyć, ale że to nie wszystko i nie to jest najważniejsze. Miałam problemy z angielskim, a dziś bez problemu rozmawiam po hiszpańsku, miałam kłopoty z matematyką i P.Grzelczak nie raz mogłaby mnie usadzić z jedynką ,ale widziała moje starania, wysiłki, uczciwość. Chodziłam na sprawdziany, odrabiałam zadania domowe, prowadziłam zeszyt, zgłaszałam się do tablicy. Zobaczyła we mnie Człowieka a nie tylko ucznia, któremu ze średniej ocen wychodzi marna 2.(Raz tak długo się uczyłam z matematyki,że na sprawdzianie dostałam 5- byłam w szoku J Można, można! :)

Moi drodzy chce Wam powiedzieć, że  wybierając szkołę musicie bardziej myśleć o tym, jak Wy chcecie przeżyć ten czas i jak go wykorzystać. Liceum w Gryfowie…  ktoś może powiedzieć – a taka mieścina, nie ma prestiżu, ale tam będziesz konkretnym uczniem z imieniem, Twoje problemy będą po części problemami twego wychowawcy, możesz liczyć na dyskrecję i wsparcie oraz rzetelną edukację. W mojej klasie było kilka osób, które potrzebowały wsparcia, pomocy, akceptacji z różnych względów i myślę , że to otrzymały. Nie spotkałam absolwenta, który  powiedział, że żałuje podjętej decyzji o nauce w Liceum w Gryfowie Śląskim. Ta mała mieścina i to zwykłe, normalne liceum otworzyło mi drogę na świat. Dziś jestem w Ameryce Południowej od 3 lat i nie czuję by czegoś mi brakowało, bym była gorsza, niedokształcona…

Teraz mam okazję podziękować moim nauczycielom DZIEKUJĘ nawet  P.Marianiukowi J

A Tobie który czytasz te moje wspomnienia, refleksje mowię-piszę, jeśli szukasz szkoły, w  której będziesz liczył się Ty jako TY, szkoły normalnej bez wyścigów szczurów, bez chorych ambicji, szkoły, której częścią i twórcą możesz być Ty, to polecam Liceum Ogólnokształcące w Gryfowie Śląskim.

                                                                                            Zostańcie z Bogiem!

absolwentka Liceum Ogólnokształcącego

                                                                                            w Gryfowie Śląskim

                                                                                    S.M. Anna Romanowska